wtorek, 28 września

U nas, w Szopienicach

Przyszło lato
U nas, w Szopienicach

Przyszło lato

No i przyszło długo oczekiwane lato, a koronawirus nie odszedł. Nie o pandemii będzie mowa, bo mamy ją na co dzień. Nadal używamy maseczek i wyglądamy jak z amerykańskich westernów. Nic tylko napadać na banki, lecz nie ma po co, bo zmniejszyli nam stopy oprocentowania, więc szkoda narażać nasze stopy w razie ucieczki po udanym skoku. Jest lato, więc będzie na wesoło, bo tego nam ciągle trzeba, kiedy wokół restrykcje i postraszanki. 22 lipca kojarzy nam się już tylko z wedlowskimi czekoladkami, a nie dawnym świętem państwowym, które było i przeminęło z wiatrem historii. JUBILEUSZ To będzie data z naszej parafii – 30 lipca 2000 roku (była to deszczowa niedziela) pieczę nad szopienicką parafią św. Jadwigi obejmował nowy proboszcz, otrzymując z rąk księdza proboszcza Józefa Klemensa s...
Przyszedł czerwiec
U nas, w Szopienicach

Przyszedł czerwiec

I minęły kwiecień i maj na kwarantannie - także naszej gazety. Maj, ten najpiękniejszy miesiąc w roku, kojarzy się z kwiatami, zapachem bzu, maturami, miłością, majówkami. Ten maj będzie jednak kojarzył się z maseczkami. Też na „m”. To one będą nadal nam towarzyszyć na co dzień. W jednej z piosenek maj kojarzył się z zaproszeniem do gaju, lecz teraz gaje wysuszone i lepiej zaniechać dłuższych spacerów i turystycznych wypadów. Po prostu zostać w domu i powspominać, jak to było rok temu. Zmieniło się nam wszystko, lecz cieszmy się tym, co mamy, i miejmy nadzieję, że kiedyś znów będzie normalnie. Ten maj miał obfitować w ważne wydarzenia. Planowano diecezjalną pielgrzymkę do Rzymu, aby w uroczysty sposób uczcić przypadającą 18 maja setną rocznicę urodzin św. Jana Pawła II. Pielgrzymki nie by...
W marcu jak w garncu
U nas, w Szopienicach

W marcu jak w garncu

Stare przysłowia mówią – „W marcu jak w garncu” i jeszcze, że „Na Grzegorza rzeki idą do morza”, czyli taki marcowy bigosik, taka przeplatanka pogodowo-nastrojowa. Marzec kojarzy się nam, to znaczy „młodzieży PRL-owskiej” z dniem 8 marca, kiedy to od Bugu poprzez Wisłę aż po Odrę i Nysę Łużycką uroczyście obchodzono DZIEŃ KOBIET. Raz w roku oddawano pokłon kobietom, zapewniając je o szacunku dla ich codziennej pracy, o ich odpowiedzialności za trud, wkładany w wychowanie potomstwa i budowanie pomyślnego jutra naszej wówczas socjalistycznej ojczyzny. Panie otrzymywały po jednym tulipanie lub goździku, a jeśli zakład był bogaty, to także po parze rajstop, a czasem i mydełku. Powstało w związku z tymi upominkami wiele dowcipów, lecz powtarzać ich nie przystoi. Panie podpisywały listę, iż upom...
Dawno temu w Szopienicach
U nas, w Szopienicach

Dawno temu w Szopienicach

LUTY – czyli srogi, mroźny, groźny. Tyle synonimów oznacza nazwę tego drugiego miesiąca roku. Ma on jednak tę zaletę, że jest krótszy o parę dni, choć w tym roku jest o dzień dłuższy, ale na szczęście tylko co cztery lata. Jest przez to droższy o wydatki, no więc luty. Bezśnieżny styczeń okazał się nie taki straszny, jak nim straszono – że będzie zima stulecia. Może i tak, lecz w innym wymiarze. Powspominajmy zatem ciepło Szopienice inaczej. Trwa karnawał, 20 lutego będzie tłusty czwartek. Po nim ostatki, a od Środy Popielcowej nowy okres liturgiczny Wielkiego Postu. To jednak dopiero przed nami. Z dawnych opowieści o Szopienicach zapamiętałam nie tylko to, że były tu kina, wspaniałe restauracje, działał amatorski teatr, lecz przede wszystkim to, że w okresie karnawału odbywały się tutaj ...
Kalendarze
U nas, w Szopienicach

Kalendarze

Trudno bez nich żyć. Jest ich bardzo wiele  - takie na ścianę, z ładnymi widoczkami, zwierzaczkami, gwiazdami estrady, zabytkami – czego tylko chcemy. Mogą być ozdobą kuchni. Wiszą sobie w miejscu pracy i tam zakreślamy czas urlopu lub długich weekendów, bo święta i niedziele zawsze cieszą oko innym kolorem niż dni powszednie. Są też kalendarze stojące na biurku, są kieszonkowe terminarzyki. Zawsze można w nich znaleźć coś ciekawego. W księgarni pana Andrzeja ogromny wybór. I na poczcie też. Specjalne są w „Emmanuelu” – tu kalendarze o tematyce religijnej też zaspokoją potrzeby każdego, a w tym roku hitem są kalendarze ze św. Janem Pawłem Wielkim, gdyż cały ten rok jest Jemu poświęcony, bo w maju minie setna rocznica Jego urodzin. Kalendarze zdobią piękne fotogramy, na które możemy patrzeć...
Będą Święta
U nas, w Szopienicach

Będą Święta

Kiedy ze sklepowych półek znikają znicze, zapalane podczas uroczystości Wszystkich Świętych i Święta Zmarłych na cmentarzach, a po 11 listopada biało-czerwone flagi, to natychmiast pojawiają się w ich miejsce czekoladowe dzwonki i tzw. święte Mikołaje oraz kalendarze adwentowe z czekoladkami. Mają one osładzać dzieciakom poranne wstawianie i uczestnictwo w mszy roratniej. Ktoś to nieźle wykombinował – pójdziesz do kościoła, czekoladka w nagrodę! Telewizja umila życie także. Jeśli chcesz dobrze przeżyć Święta i Nowy Rok, musisz koniecznie zaopatrzyć się w kawę Jacobs, bo bez niej świat pozbawiony jest tego, co najlepsze. Pojawiają się też czerwone krasnale z białymi brodami. To zapewne emerytowane krasnale, które pragną sobie w ten sposób coś dorobić. Przewodzi im sam Santa Claus z koncernó...
Będzie odpust!
U nas, w Szopienicach

Będzie odpust!

Szanowni Czytelnicy, których PESEL rozpoczynają cyfry od 3 do 5 i 6 a pamięć ich sięga do czasów bardzo dawnych, a także ci najmłodsi, którym słowo „odpust” kojarzy się już nieco inaczej. „Odpust” to przede wszystkim coroczne święto parafialne, kiedy obchodzimy imieniny naszej Patronki, święto parafii pod wezwaniem św. Jadwigi Śląskiej. Będzie to niedziela, 20 października. Oczywiście główna uroczystość to msza święta odpustowa o godzinie 12.00 połączona z procesją wokół kościoła, a także uroczyste nieszpory. Kazanie odpustowe wygłasza zwykle zaproszony kapłan (w ubiegłym roku był to ks. Grzegorz Krzyk – nasz dawny wikariusz). A obok kościoła – budy i strzelania z „placpatronów”. I balony, i „makrony” (nie mylić z aktualnym prezydentem Francji, on się pisze przez „c”). W pobliżu klaszto...
Odwiedziny Księdza Biskupa
U nas, w Szopienicach

Odwiedziny Księdza Biskupa

W dniach 20-22 września odwiedził naszą parafię ks. biskup Marek Szkudło w ramach diecezjalnej wizytacji, która odbywa się co pięć lat. To spotkanie i okazja do zapoznania się z życiem parafii, pracą duszpasterzy, a także działających tu grup formacyjnych. W tym roku wydarzenie to wzbogacone zostało o udzielenie przez ks. biskupa sakramentu bierzmowania grupie absolwentów szopienickich szkół podstawowych w piątkowe popołudnie. Ks. biskup odbył wiele spotkań – odwiedził szpital geriatryczny im. św. Jana Pawła II, klasztor sióstr boromeuszek, spotkał się z nauczycielami, wielodzietną rodziną, a w sobotę do południa w kościele z grupami formacyjnymi. W niedzielę wygłaszał kazania na każdej mszy przedpołudniowej, zaś podczas sumy udzielił błogosławieństwa dzieciom i rodzinom. Słowo „wizyta...
Pierwszy dzwonek
U nas, w Szopienicach

Pierwszy dzwonek

Pamiętacie, Drodzy Czytelnicy, ten szczególny czas, kiedy nieuchronnie kończył się sierpień i trzeba było pomyśleć o powrocie do szkoły? Przed księgarnią szopienicką ustawiały się długie kolejki rodziców i dziadków, aby zakupić podręczniki obowiązkowe i takie same w całym kraju. Po zeszyty, ołówki, kredki, plastelinę, gumki – myszki, piórniki i bloki rysunkowe oraz przyrządy do geometrii ustawiała się druga kolejna przed sklepem zabawkowym (tam, gdzie teraz torebki i firanki). W sklepie tzw. sportowym zaopatrywano się w tenisówki, trampki, koszulki i szarawary, czyli krótkie portki na lekcje gimnastyki. Tak przed pół wiekiem i jeszcze dawniej, bo w latach 50. przygotowywano się do rozpoczęcia nowego roku szkolnego szopienickich dzieci i młodzieży. Szkół było dużo. W obrębie Szopienic dzi...
Pół wieku minęło – zlot absolwentów VI LO
U nas, w Szopienicach

Pół wieku minęło – zlot absolwentów VI LO

„Trzymam się DŁUGOSZA” – powiedział ks. biskup płocki Piotr Libera, przybywając do rodzinnych Szopienic na spotkanie z koleżankami i kolegami, z którymi wspólnie przed pięćdziesięciu laty zdawał egzamin dojrzałości. Przybyli tutaj dawni uczniowie, których los zawiódł do Austrii, Niemiec, na Węgry, a także innych polskich miast. Pięćdziesięciu dwóch absolwentów „Długosza” spotkało się 8 czerwca, aby po pół wieku powspominać swoje zielone szkolne lata. To piękna tradycja i od wielu lat kultywują ją kolejne roczniki byłych uczniów naszego liceum. „Trzymają się Długosza” – tak mogą powiedzieć o sobie wszyscy. Organizatorzy tegoż zlotu -  p. Lucyna Konieczna i p. Leszek Polak oraz wspomagająca ich p. Mirosława Błaszczak - włożyli wiele pracy i zachodu, aby do spotkania doszło. Należą się im zat...