niedziela, 25 lipca

Szopienickie ślady Karla Pokornego

Nagłówek rachunku Karla Pokornego, fot. Archiwum Parafii Ewangelickiej

Był jednym z najsłynniejszych śląskich kamieniarzy i rzeźbiarzy tworzących na przełomie XIX i XX wieku. Niedawno stał się bohaterem wystawy w tyskim Muzeum Miejskim. Jego twórczości Maria Lipok Bierwiaczonek (zresztą kuratorka wspomnianej wystawy) poświęciła książkę „Z piaskowca i z marmuru. Dzieła mistrza Pokornego” (Tychy 2020). Z dorobkiem Karla Pokornego zetknął się chyba każdy mieszkaniec regionu – to on bowiem wznosił wiele z istniejących do dzisiaj krzyży przydrożnych, zwanych kiedyś „Bożymi Mękami” (autorce publikacji udało się zidentyfikować podczas badań terenowych siedemdziesiąt takich obiektów). Wykonywał także nagrobki – choć przed wiekiem mogli sobie na nie pozwolić jedynie zamożniejsi mieszkańcy regionu. Większość miała mogiły usypane z ziemi, ozdobione krzyżem i otoczone płotkiem. Ten ostatni chronił przed zniszczeniem grobu przez zwierzęta.

Biografia Pokornego to przykład życiorysu człowieka wychowującego się w zasięgu oddziaływania dwóch kultur – niemieckiej i polskiej. Urodził się w Katowicach 12 grudnia 1864 roku. Jego rodzice – Julia (z domu Wąs) i Feliks Pokorni byli Ślązakami. Matka pochodziła ze Świętochłowic, natomiast ojciec – z Gliwic. Przez długi czas rodzina kamieniarza mieszkała przy obecnej ul. Warszawskiej (dawniej – Friedrichstrasse). W 1888 roku młody Karl założył w Katowicach własną firmę kamieniarską. Z tym miastem związał całe życie: w 1894 roku był zameldowany przy dzisiejszej ul. Francuskiej (Emmanstrasse), a jego warsztat mieścił się w budynku przy skrzyżowaniu tej ulicy z ul. Mariacką (Holtzestrasse). Później Pokorny mieszkał przy ul. Mielęckiego (Sedanstrasse) – najpierw pod numerem 6, później 8, a wreszcie – kupił kamienicę przy Sedanstrasse nr 10. Następnie przeprowadził się do budynku przy ul. Plebiscytowej 39, gdzie również mieściła się siedziba firmy. Wjazd do niej znajdował się jednak od ulicy Wita Stwosza 8 (w tym miejscu utworzono później skwer przed katedrą Chrystusa Króla). Stopniowo młodszy przedstawiciel rodu – Jerzy, który ukończył miejscową szkołę budowlaną, przejmował obowiązki ojca i stał się właścicielem kamieniarstwa. Kres działalności przedsiębiorstwa nastąpił w 1947 roku, gdy władze komunistyczne podjęły decyzję o jego nacjonalizacji. Świadkiem tych wydarzeń był sędziwy Karl Pokorny, który zmarł trzy lata później – 24 stycznia 1950 roku. Co ciekawe, jego syn zaledwie dwa miesiące po śmierci ojca ożenił się (w wieku 59 lat!) i miał jeszcze troje dzieci. W 1976 roku wyjechał na stałe do RFN – liczył wtedy… 86 lat.

Choć firma Karla Pokornego nie przetrwała, jego dzieła stanowią do dzisiaj charakterystyczny element pejzażu wielu śląskich miejscowości – od Pawłowic po Bytom. Ich autor, obdarzony niezwykłym zmysłem estetycznym, był prawdziwym artystą (niestety, talentu nie odziedziczył po nim syn), mającym własny, niepowtarzalny styl. Dzięki temu większość jego prac można zidentyfikować. Wprawdzie kamieniarz miał w zwyczaju je oznaczać, jednak w niektórych przypadkach – z różnych przyczyn – pierwotne sygnatury uległy zniszczeniu bądź są nieczytelne. Pomimo to stwierdzenie autorstwa krzyży przydrożnych nie musi nastręczać trudności, gdyż pewne rozwiązania, stosowane przez Pokornego, pojawiają się także na innych, sygnowanych przez niego obiektach.

Z taką sytuacją mamy do czynienia w Szopienicach. Mistrz Pokorny realizował tutaj co najmniej kilka zamówień, lecz tylko w niektórych przypadkach zachowały się jego sygnatury.  Pierwsze swoje dzieła wznosił tutaj już w latach 90. XIX wieku, a zatem – na początku kariery zawodowej. Należy do nich Boża Męka, usytuowana przy skrzyżowaniu ulic Bednarskiej i Morawa. Dawniej określano to miejsce również Kolonią Traugotta („Traugott-Colonie”), gdyż znajdowały się w niej domy górników, zatrudnionych w pobliskiej kopalni „GuterTraugott”. Warto pamiętać, że osiedle wybudowano na terenie ówczesnej gminy Roździeń. Fundatorem krzyża był rzeźnik, Rochus Jeziorek, mieszkający przy obecnej ul. Morawa (wówczas Sedanstrasse 36). Jego nazwisko – choć w zniekształconej formie – widnieje na inskrypcji w środkowej, szerokiej części cokołu:

Któryś cierpiał

za nas rany,

Jezu Chryste

zmiłuj się nad nami!

Fundator:

RochusJezorek

1895

Pomimo że na krzyżu nie zachowała się sygnatura Pokornego, można z dużym prawdopodobieństwem wskazać na niego jako autora Bożej Męki. Z innymi wykonanymi w jego firmie obiektami łączy ją charakterystyczna konstrukcja. Na podstawie ustawiony jest element z miejscem na tablicę inskrypcyjną, oddzielony od górnej części postumentu gzymsem. W cokole Pokorny umieścił wnękę na figurę, zamkniętą od góry typowym dla neogotyku trójlistnym łukiem (motyw ten pojawia się też w neogotyckim kościele parafialnym św. Jadwigi). We wnęce umieścił posąg Matki Boskiej Bolesnej, wykonany ze sztucznego kamienia. Ta forma powtarzała się w innych jego realizacjach – Maryja wznosi głowę i splata dłonie; przedstawiona jest w tzw. kontrapoście. Niszę okala ornament roślinny. Całość wieńczy krzyż (tutaj wtórny). Boża Męka została poświęcona w Niedzielę Palmową 1896 roku. Obecnie opiekują się nią państwo Halenowie.

Mieszkańcom Roździenia musieli pozazdrościć szopieniczanie. W 1897 roku mieszkańcy gminy postanowili bowiem ufundować własny krzyż przydrożny. Jego wykonanie również zlecili Karlowi Pokornemu. Boża Męka stanęła na granicy Szopienic i Mysłowic, tuż przy jednej z najstarszych dróg łączących gminę i miasto. Nie jest oryginalna – stanowi kopię obiektu, wzniesionego zaledwie rok wcześniej przy ul. Le Ronda w Dąbrówce Małej. Jak wynika z najstarszych przekazów, pierwotnie znajdowała się na niej inskrypcja: „Na chwałę Boską i cześć Najświętszej Maryi Panny”, która jednak uległa zniszczeniu. Obecnie zamiast napisu widnieje tylko namalowana farbą data „1897”. Warto zwrócić też uwagę na figurę Maryi – jest identyczna jak ta, którą umieszczono we wnęce krzyża, ufundowanego przez Rochusa Jeziorka. Obiekt otacza ciekawe, kute ogrodzenie. I w tym przypadku na próżno szukać sygnatury kamieniarza – wykonany z piaskowca, był bowiem przez wiele lat malowany farbą, a niedawno został pokryty tynkiem. Sygnaturę taką ma jednak bliźniaczo podobna do szopienickiej Boża Męka z Dąbrówki Małej.

Krzyż przy ul. Wiosny Ludów, fot. D. Dylus

Oprócz obiektów Pokornego, stylistycznie nawiązujących do nowo wybudowanego wówczas neogotyckiego kościoła, na terenie Szopienic i Roździenia pod koniec XIX i w pierwszych dekadach XX wieku istniały co najmniej cztery inne krzyże przydrożne. Do naszych czasów zachowała się Boża Męka przy rozwidleniu ulic Szabelnianej i Wiosny Ludów, powstała w 1863 roku dzięki ofiarom szanowanego w Szopienicach gospodarza – Jana Rupały i Anny Zak (Żak?). Obok wspomnianych powyżej trzeba wymienić ponadto tzw. krzyż choleryczny – przy obecnej Szkole Podstawowej nr 44. Wzniesiony w 1892 roku z inicjatywy ks. proboszcza Konrada Ściborskiego, wikarego – ks. Maksymiliana Krockera i neoprezbitera – ks. Maksymiliana Adamka na miejscu pochówku 42 ofiar epidemii, zmarłych w 1832 roku. Pierwotnie stał tam drewniany krzyż, który jednak niszczał. Zastąpiono go zatem Bożą Męką, wykonaną w raciborskim warsztacie braci Billik.

Krzyż postawiono również w samym centrum miejscowości, tuż przy nieistniejącej już „starej szkole” (okolice ronda). Do czasu wybudowania kościoła to przy nim przyjmowano pielgrzymki, które przechodziły przez miejscowość, odprawiano nabożeństwa majowe i odmawiano różaniec. Niestety w 1942 roku władze hitlerowskie wydały rozkaz jego usunięcia. Przeniesiono go na cmentarz parafialny, gdzie został zburzony.

Nie istnieje już krzyż na terenie kolonii Bagno, upamiętniający pochowane tam 23 ofiary cholery, które zmarły na tę chorobę w Roździeniu. Wykonany w 1870 roku z drewna, po kilku latach został zastąpiony kamiennym. I on również miał być zniszczony w czasie II wojny światowej.

Nagrobek ks. Ściborskiego, fot. M. Malina

Obiekty, wykonane przez Karla Pokornego, odnaleźć możemy także na szopienickich cmentarzach – zarówno katolickim, jak i ewangelickim. Jednym z najstarszych jest nagrobek pierwszego proboszcza parafii św. Jadwigi Śląskiej, ks. Konrada Ściborskiego, znajdujący się przy głównej alei nekropolii „na górce”, w pobliżu głównego wejścia. W tym przypadku nie ma wątpliwości, kto wykonał pomnik – widnieje na nim sygnatura kamieniarza. Niestety, dzieło Pokornego nie zachowało się w pierwotnej formie. Zniszczeniu uległ krzyż, który wieńczył mogiłę. Prawdopodobnie skuto też  inskrypcję na frontowej ścianie cokołu. Można przypuszczać, że oryginalny napis wykonano w języku niemieckim, zaś po II wojnie światowej – zgodnie z zarządzeniami komunistycznych władz, musiano go usunąć. Za wtórnością obecnej inskrypcji przemawiają następujące fakty: niesymetryczność prostopadłościennego cokołu (jego część frontowa jest minimalnie cieńsza od części tylnej), odmienne liternictwo omawianej inskrypcji i epitafiów, wyrytych na ścianach bocznych cokołu (te dodatkowo ujęte są w ozdobne obramowania) oraz zastanawiające podobieństwo między napisami na grobie ks. Ściborskiego oraz mogile zmarłego czterdzieści sześć lat później (w 1942 roku) ks. proboszcza Józefa Zientka. Wszystko to skłania do postawienia hipotezy, że oba teksty zostały wykonane w tym samym czasie i w tym samym warsztacie dopiero po zakończeniu działań wojennych. Z pewnością bowiem władze okupacyjne nie zgodziłyby się na to, by napis na grobie ks. proboszcza Zientka wykonano w języku polskim.

Na to, że ks. Konrad Ściborski musiał cieszyć się szacunkiem parafian, wskazują wspomniane już łacińskie epitafia, wyryte na bokach cokołu. Pierwsze z nich, od strony północnej, brzmi: „Beati mortui / qui / in Domino / moriuntur. / Apoc: Cap: 14.V.13”.  („Błogosławieni umierający, którzy w Panu umierają. Ap 14,13”). Natomiast od strony południowej Karl Pokorny zamieścił inny fragment Biblii: „Serve bone / et fidelis / intra in / gaudium Domini tui. Mattheus Cap: 25. V. 23”. („Sługo dobry i wierny, wejdź do radości twego Pana. Mt 25,23”).

Równie ciekawy jest inny nagrobek na cmentarzu katolickim, pochodzący z końca XIX wieku – zdobi on mogiłę Rozalii i Jana Dyttków. Można przypuszczać, że także został wykonany w pracowni Pokornego, choć w tym przypadku należy zachować dużą dozę ostrożności – nagrobki pochodzące z tego okresu – w odróżnieniu od krzyży przydrożnych – często nie miały jakichś wyróżniających się cech, które pozwoliłyby zidentyfikować autora. W dziedzinie ich projektowania obowiązywała pewna konwencja i tylko znalezienie sygnatury pozwoliłoby jednoznacznie stwierdzić, z jakiej pracowni pochodzą. Niestety w przypadku szopienickiego grobu to bardzo trudne, gdyż zniknęła podstawa cokołu, na której zazwyczaj znajdowała się informacja o autorstwie Pokornego. Przetrwała jednak centralna część nagrobka. Jej styl przypomina pomniki, które powstały w firmie katowickiego kamieniarza. Frapuje przede wszystkim sposób rozmieszczenia inskrypcji  – nie na frontowej części prostopadłościennego cokołu, lecz na jego bokach.I tutaj – co typowe dla obiektów, powstałych na Śląsku – mamy do czynienia z napisami dwujęzycznymi. Od strony północnej przeczytać bowiem możemy: „Tu odpoczywa / w Bogu / moja ukochana / Żona, nasza / Córka i Siostra / Rozalia / Dÿttko /  rodz. Tometzki / urodz. 16 [?] Sierp / 1849 [?] / um. 12 Lipca / 1891 / Prosę o Ojcze / nasz i Zdrowaś!”. Trzeba zauważyć, że bardzo osobisty tekst zawiera ślady mazurzenia  („prosę”),  cechy typowej dla śląskiej mowy na tym terenie. Od strony południowej Pokorny umieścił wierszowane niemieckie epitafium, zaczynające się od słów: „Wir richten /weinend / nachoben / […] / Trauerblick…” („Kierujemy, płacząc, ku górze […] pełne żalu wejrzenie…”). Podobne, dwujęzyczne inskrypcje spotkać możemy na innych obiektach Pokornego, m.in. grobach księży Karola i Leopolda Palitzów w Tychach. Kim była Rozalia Dytko, której mogiłę zdobył tak wyjątkowy nagrobek? Odpowiedź tym razem nie nastręcza kłopotów. Zmarła to żona szanowanego szopienickiego gospodarza, jednego z wielu członków „przedstawicielstwa gminy kościelnej” (odpowiednika Rady Parafialnej). Jej mąż czynnie zresztą pomagał przy wznoszeniu kościoła św. Jadwigi. Po swojej śmierci w 1896 roku spoczął przy żonie. W 1936 roku pochowano tutaj kolejnego przedstawiciela rodu – Emila. Informację o tym wyryto tym razem na frontowej ścianie cokołu.

Nie można wykluczyć, że Pokorny był autorem innych nagrobków na szopienickim cmentarzu katolickim. Prawdopodobnie część z nich została zastąpiona nowymi, a niektóre, poddane renowacji, nie noszą już sygnatury kamieniarza. Brak także dokumentów, które pozwalałyby stwierdzić, że dany obiekt powstał w jego pracowni.

Z tymi problemami nie muszą zmagać się administratorzy cmentarza ewangelickiego. W archiwum parafialnym zachowały się bowiem rachunki, które wystawił kamieniarz za swoją pracę, a także reklamy jego firmy. Dzięki temu wiemy, że na przełomie XIX i XX wieku realizował tu wiele zamówień. Na podstawie cokołu jednego z pomników – Ottona Langera – widnieje nawet tabliczka z nazwą firmy Pokornego. To jeden z późniejszych obiektów, wykonanych w jego pracowni. Do naszych czasów zachowało się ponadto kilka dzieł kamieniarza w północno-zachodniej części nekropolii. Należy ubolewać, że po II wojnie światowej większość nagrobków zniszczono lub rozkradziono. Najstarsi szopieniczanie pamiętają jeszcze, iż niektóre elementy grobów wykorzystywano do innych celów. Zgodnie z zarządzeniami władz także usuwano niemieckie inskrypcje. Należy mieć nadzieję, że uda się doprowadzić do renowacji zabytkowych już dzieł.

Zwykło się twierdzić, że Boże Męki oraz nagrobki to „historia zaklęta w kamieniu”. Krzyże przydrożne i nagrobki Pokornego mogą również „opowiedzieć” o dziejach miejscowości, a przede wszystkim – o naszych przodkach: ich tęsknocie za pięknem, ale również sferą sacrum, o ich odpowiedzialności za to, jak wygląda przestrzeń, w której żyją. O tym, że społeczność zamieszkująca te ziemie była wielokulturowa (i wielojęzyczna), a ekumenizm miał też wymiar praktyczny. O tym, że można manifestować swoją zamożność, fundując dzieła jednoczące społeczność lokalną. Zarazem jednak dzieła znanego kamieniarza są też świadkami bolesnej przeszłości, w której bezwzględnie eliminowano ślady innej kultury i fałszowano historię, zamazując „obce” inskrypcje, w której dewastowano groby, pozyskując z nich kamienne płyty… Wreszcie – obecny stan Bożych Mąk i nagrobków mówi wiele o nas, ludziach współczesnych. I tutaj – wyrazy uznania należą się wszystkim, którzy – kontynuując wiekową tradycję – dbają o przydrożne krzyże i pomniki nagrobne. Oby cieszyli się wsparciem nie tylko innych szopieniczan, ale również mogli zdobyć konieczne środki na renowację tych pięknych zabytków.

Źródła:

  1. Lipok-Bierwiaczonek, „Z piaskowca i marmuru. Dzieła mistrza Pokornego”, Tychy 2020
  2. Kuczowic, „Górnośląskie krzyże i kapliczki”, artykuł dostępny w Internecie na stronie przydrozne.eu
  3. Warzecha, „Dzieje parafii św. Jadwigi Śląskiej w Katowicach-Szopienicach na tle historii miejscowości”, Kraków 2002 [mps]

Artykuł został opublikowany w „Miesięczniku Roździeńskim”, nr 7-8/2020 (lipiec-sierpień 2020), str. 10-11.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *