niedziela, 4 grudnia

Wehrmacht, groby i uczeni

Borki – fot. D. Dylus

Borki. Zieleń. Staw. Piasek. Wędkarze, wypoczywające rodziny, hasające psy, rowerzyści, biegacze, spacerowicze. Tu można wypocząć. Tu czas zdaje się płynąć nieco wolniej… A gdyby ten czas cofnąć? Wówczas Borki ukazałyby trochę inne oblicze. Wszechobecny piasek zachował tajemnice, które zostały ujawnione w niezwykle ciekawych okolicznościach…

Borki – miejsce, w którym Mars zaprzyjaźnił się z Apollinem

Dawno, dawno temu na prawym brzegu Brynicy nie było stawów, spacerowiczów, rowerzystów. Nad okolicą górowało za to niewielkie, płaskie wzniesienie. Już przed pierwszą wojną światową uzyskiwano z niego piasek podsadzkowy. Zapotrzebowanie na ten materiał rosło wraz z rozwojem okolicznych kopalń. Po rozpoczęciu działań wojennych wzniesienie pokryło się siecią licznych, choć niezbyt głębokich okopów – cóż, leżąc tuż przy granicy prusko-rosyjskiej, stanowiło ważny punkt strategiczny. Gdy część Górnego Śląska włączono do Polski, pagórek znów stał się przede wszystkim miejscem, z którego można było pozyskiwać piasek.

dr Friedrich Hufnagel, fot. Altschlesische Blätter, 1942, Jg. 17, Nr. 4

Sytuacja zmieniła się po wybuchu kolejnej wojny. W listopadzie 1939 roku Niemcy urządzili tu ćwiczenia wojskowe dla tzw. Landesschützenkompanie (prawdopodobnie należącej do Batalionu 563). Tego typu jednostki były specyficznymi oddziałami piechoty Wehrmachtu. Należeli do nich bowiem mężczyźni w wieku 35-45 lat, a nawet starsi. Początkowo nie brali udziału w działaniach wojennych, pełniąc funkcje pomocnicze. Żołnierze mieli na wzniesieniu kopać rowy strzeleckie. Podczas tej czynności natrafili na resztki naczyń, kości oraz biżuterię z brązu. Szybko zdali sobie sprawę z wartości znaleziska. Zawiadomili swojego dowódcę – podporucznika Blumego, który… był historykiem z Brunszwiku. Ten przerwał ćwiczenia i wezwał specjalistów, trudniących się ochroną zabytków. Do Szopienic przybyli archeolodzy z Oberschlesische Grenzlandmuseum w Bytomiu. Prace wykopaliskowe prowadził dr Friedrich Hufnagel.

Naukowiec zachwycił się odkryciem. Już w 1940 roku opublikował w specjalistycznym czasopiśmie – „Altschlesische Blätter” – artykuł na temat znaleziska. Pełen entuzjazmu stwierdził, że w tym przypadku Mars – bóg wojny – zaprzyjaźnił się z Apollinem – bogiem sztuki. Tego pierwszego według autora reprezentował podporucznik Blume, drugiego – archeolodzy z bytomskiego muzeum. Istotnie, sojusz wydawał się idealny. Żołnierze Wehrmachtu uczestniczyli bowiem w pracach wykopaliskowych. Z tego czasu zachowała się fotografia – mężczyźni, trzymając w ręku łopaty, wydają się zadowoleni z tego, że nie muszą brać udziału w ćwiczeniach. Naukowców wsparli też wolontariusze. Dzięki wspólnym wysiłkom udało się odkryć sześć grobów.

Badania ratownicze na cmentarzysku kultury łużyckiej w Szopieniach (1939), fot. Archiwum Działu Archeologii Muzeum Górnośląskiego

Szopienicki cmentarz z ok. 900 r. p.n.e.

Zadziwiające, że zbadane przez dr. Hufnagla cmentarzysko z przełomu epoki brązu i żelaza leży stosunkowo blisko szopienickich nekropolii – katolickiej (założonej w latach 70. XIX wieku) oraz ewangelickiej (z 1888 roku). Analogii pomiędzy miejscami wiecznego spoczynku jest więcej – zmarli, reprezentujący kulturę łużycką, również spoczęli „na górce” (bo przecież tak można nazwać płaskie, piaszczyste wzniesienie), podobnie jak współcześnie – różny był także sposób ich pochówku. Trzy spośród sześciu to tzw. groby ciałopalne , a trzy – szkieletowe. Zdarzyły się też groby „podwójne”…

Gdy archeolodzy rozpoczynali wykopaliska, nie spodziewali się, że doprowadzą one do niezwykle ciekawych odkryć. Pierwsze dwie jamy grobowe zawierały bowiem głównie fragmenty spalonych ciał; w drugiej – znaleziono ponadto kawałki pierścienia z cienkiego brązowego drutu. Dopiero trzeci grób – podobnie jak poprzedni należący do tzw. ciałopalnych – był wyposażony w naczynia, typowe dla epoki wczesnego żelaza. Liczba przedmiotów, które się w nim znajdowały, pozwalała wysunąć hipotezę, że pochowano tam dwie osoby. W czwartym – szkieletowym – leżały drobne resztki szkliwa zębowego, pierścień (być może z resztkami kości piszczelowej) oraz igła. Nie znaleziono w nim żadnych naczyń. Uwagę naukowców przykuł grób piąty. Odkryto w nim naszyjnik, dwa nagolenniki, kółka zwojowe, bransoletę, szyjkę ze spiralną tarczą, nóż i siekierę. Z ciała zmarłego pozostał m.in. krąg szyjny… W grobie szóstym prawdopodobnie zostało pochowane dziecko. Znajdowały się tu pozostałości czaszki, pierścień z cienkiego drutu brązowego oraz naczynie. Według dr. Hufnagla ozdoby oraz sposób pochówku zmarłych miały świadczyć o tym, że ziemie północnego Śląska zamieszkiwali w VIII w. p.n.e. przedstawiciele plemienia Ilirów.

Mars opuszcza Apollina

Niestety, przyjaźń Marsa z Apollinem okazała się bardzo nietrwała. Po ataku Hitlera na Związek Radziecki sztuka oraz nauka zeszły na dalszy plan. Ważniejszy stał się podbój nowych ziem. Dr Friedrich Hufnagel – młody pasjonat archeologii, kustosz muzeum w Bytomiu – został powołany do wojska. 25 maja 1942 roku poległ nad rzeką Doniec w czasie tzw. operacji charkowskiej. Miał zaledwie 31 lat. Osierocił dwoje dzieci. Jeszcze przed śmiercią, wierząc w przyjaźń Marsa i Apollina, wysłał z frontu list, w którym donosił o nowych znaleziskach archeologicznych na Wschodzie.

Nie przetrwało wojny również stanowisko archeologiczne na Borkach. Po jej zakończeniu niewielu osobom zależało na tym, by przypominać o pracach wykopaliskowych, prowadzonych przez niemieckiego naukowca oraz Wehrmacht. Piaszczyste wzniesienie stopniowo malało, gdyż po raz kolejny było traktowane przede wszystkim jako źródło piasku podsadzkowego.

A ziemia na Borkach ukrywa jeszcze niejedną tajemnicę… Jak wykazały badania, oprócz cmentarzyska znajdowała się tu osada kultury łużyckiej, o czym świadczy znaleziona tu m.in. duża ilość ceramiki. Pozostaje mieć nadzieję, że naukowcy z Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu (gdzie dr Hufnagel umieścił znaleziska) powrócą tu, by ponownie pochylić się nad szopienickimi piaskami…

Wszystkich zaś, którzy chcieliby zobaczyć z bliska niektóre przedmioty, wydobyte z grobów, należy zachęcić do wizyty w Muzeum Historii Katowic. Świadectwem pradawnych dziejów miejscowości są eksponowane tutaj wybrane zabytki z szopienickiego cmentarzyska kultury łużyckiej.

Zabytki z cmentarzyska kultury łużyckiej w Szopienicach (od ok. 900 do 450 p.n.e): naszyjnik, bransoletka, grot, zawieszka, szpila – fot. M. Malina

Artykuł opublikowany w „Miesięczniku Roździeńskim”, nr 3/2018 (czerwiec 2018), str. 10-11.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *