środa, 6 lipca

AZS: Mistrzowska lekcja

W sobotę 12 kwietnia w hali sportowej w katowickich Szopienicach został rozegrany mecz 20 kolejki Futsal Ekstraklasy. AZS Uniwersytet Śląski podejmował, broniącą tytułu Mistrza Polski Wisłę Krakbet Kraków.

Akademicy przystępowali do meczu w dobrych nastrojach wciąż mając teoretyczną szansę na utrzymanie w Futsal Ekstraklasie. Będące w głębokim kryzysie Remedium Pyskowice przegrało kolejny mecz przedłużając tym samym nadzieje katowiczan, którzy na trzy kolejki przed końcem tracili do sąsiada w tabeli jedynie 6 punktów. AZS nie był jednak faworytem sobotniego starcia. Wisła Krakbet Kraków to w końcu obrońca tytułu mistrzowskiego, który również w tym sezonie prezentuje świetną formę.

Krakowianie przyjechali do Katowic po pewne zwycięstwo mające dać awans na pozycję wicelidera tabeli i to było widoczne od samego początku spotkania. Goście błyskawicznie przejęli inicjatywę stawiając na szybką grę możliwą dzięki świetnemu przygotowaniu technicznemu. Akademicy sprawiali wrażenie przytłoczonych i przygaszonych. Niestety, nie prezentowali ambicji i chęci gry, która obudziła nadzieje kibiców choćby w nie tak dawnym meczu z Pogonią Szczecin. Kiedy już przejmowali piłkę i próbowali konstruować swoje akcje ofensywne nie trzeba było długo czekać na reakcję agresywnej defensywy gości. Brak dokładności i błędy w początkowych etapach prób gry ofensywnej okazały się kluczowe. Dwie straty w okolicach środka boiska przyniosły dwa błyskawiczne gole dla gości, które ustawiły mecz. Mateusza Bednarczyka jako pierwszy pokonał Paweł Budniak, a chwilę później podobną sztuką popisał się Daniel Lebiedziński.

AZS próbował odpowiedzieć, ale zawodnicy nastawieni od kilku meczów głównie na grę z kontry mieli duże problemy z dochodzeniem do czystych sytuacji strzeleckich. Wisła z kolei grała swoje. Duża ruchliwość graczy wprowadzała chaos w defensywie gospodarzy i po chwili bramkarz AZS po raz kolejny musiał wyciągać piłkę z siatki. W 13 minucie precyzyjnym strzałem popisał się Roman Vakhula, a po minucie kolejny błąd w rozegraniu akademików wykorzystał Paweł Budniak. Po kwadransie gry Wisła prowadziła już 4-0 i los trzech punktów za zwycięstwo w 20 kolejce został praktycznie przesądzony.

Odnotować należy, że jeszcze w końcówce pierwszej połowy katowiczanie dwukrotnie zagrozili bramce gości, ale piłka po ich strzałach odbijała się od słupka. Po zmianie stron obraz gry nie uległ wielkiej zmianie, a Wisła do swojego okazałego prowadzenia dołożyła kolejną bramkę. Ricardo wykorzystał dobre podanie z rzutu wolnego i mieliśmy 5-0. Kilka minut później akademicy mogli cieszyć się z bramki honorowej, którą bezpośrednio z rzutu wolnego strzelił Jędrzej Jasiński. Nie mając nic do stracenia ostatnich kilka minut gospodarze zagrali z wycofanym bramkarzem, jednak bez większego powodzenia. Po raz kolejny dał o sobie znać brak dokładności w rozegraniu i na kilka sekund przed końcem wynik na 6-1 ustalił Adam Jonczyk. Wisła wygrała zasłużenie, a AZS nie wykorzystał kolejnej szansy na zmniejszenie dystansu do 10 miejsca.

Nie byliśmy dzisiaj wystarczająco zmotywowani. Chyba trochę zabrakło nam wiary, że możemy pokonać Wisłę, a bez niej trudno wejść na wyżyny swoich umiejętności by zawalczyć z tak silnym rywalem – mówił po meczu zawodnik AZSu Paweł Barański.

W pozostałych meczach zwycięstwa zanotowali: Clearex Chorzów, Rekord Bielsko-Biała, Chrobry Głogów oraz Gatta Active Zduńska Wola. Starcie Pogoni Szczecin z Red Devils Chojnice zakończyło się remisem. 21 kolejka zostanie rozegrana w najbliższą sobotę. AZS zagra na wyjeździe z Remedium Pyskowice w meczu „o wszystko”. W przypadku porażki ostatnie w sezonie spotkanie z Clearexem będzie już tylko grą o honor.

 azs

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.