wtorek, 5 lipca

Strażacy ochotnicy z Szopienic walczą o nowy wóz bojowy

hutaStrażacy ochotnicy to oni są często pierwsi na miejscu pożaru, wypadku czy innych zagrożeń.  Wspomagają w działaniach Państwową Straż Pożarną, ale też samodzielnie realizują zadania przed nimi postawione. Ochotnicza Straż Pożarna w Katowicach Szopienicach to najczęściej wyjeżdżająca do działań ratowniczo gaśniczych w naszym województwie wśród OSP nie należących do Krajowego Systemu Ratowniczo Gaśniczego*,  a natomiast pod względem krajowym OSP w Szopienicach zajmuje trzecie miejsce. W przeciągu ostatnich 5 lat ochotnicy podjęli 570 interwencji.   Nasi szopieniccy strażacy brali udział w akcji po wybuchu gazu na ulicy Chopina, w gaszeniu budynku dyrekcji Huty Uthemanna czy dachu fabryki Porcelany.

Na temat ich interwencji można opowiadać godzinami. Ochotnicy są bardzo zaangażowani w działalność jednostki i są w gotowości do bezinteresownego pomagania, niestety w ich działalności nie pomaga im ich sprzęt. Bowiem strażacy mają do dyspozycji dwa przestarzałe technologicznie samochody bojowe; średniego 18-letniego Mercedesa oraz 30-letniego ciężkiego Jelcza. chemikaliaOba pojazdy nie pozwalają na pełny zakres realizacji działań ratowniczo-gaśniczych.  Strażacy ochotnicy wraz z Urzędem Miasta starają się o zakup nowego ciężkiego samochodu ratowniczo-gaśniczego, który mógłby spełniać zadania auta pierwszego wyjazdu, czyli przystosowanego do podjęcia każdej możliwej interwencji. Jak mówią strażacy obecny samochód Jelcz nie tylko, że jest przestarzały technologicznie to nie spełnia takich wymagań: Obecnie nasz jelcz to typowe auto do dowozu wody podczas dużych pożarów, jego obsadę stanowią 4 osoby(red. Według przepisów BHP auto pierwszego wyjazdu powinno posiadać obsadę sześcioosobową). Jego zabudowa uniemożliwia także umieszczenie sprzętu potrzebnego na aucie 1 rzutu. Auto zbytnio nie nadaje się do samodzielnych działań gaśniczych, natomiast na  nieco młodszym Mercedesie posiadamy zbiornik na wodę tylko 750 l i nie mamy możliwości rozwijania tradycyjnych linii gaśniczych. Stąd brakuje nam auta uniwersalnego, którym moglibyśmy jeździć to każdej interwencji. Obecnie dyżurny Państwowej Straży Pożarnej decyduje, które auto będzie bardziej przydatne w czasie interwencji.

Warto dodać, że samochód Jelcz dopiero w tym miesiącu wrócił do podziału bojowego po awarii, jakiej doznał podczas interwencji na ulicy Chopina.

Zarząd Ochotniczej Straży Pożarnej w Szopienicach wraz z Wydziałem Zarządzania Kryzysowego szuka różnych form dofinansowań zakupu nowego pojazdu. Strażacy starają się o dotację z Zarządu Głównego OSP, Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz innych instytucji. Była szansa na dofinansowanie zadania z Unii Europejskiej, ale zarząd województwa zmniejszył budżet na OSP z 20 mln euro do 2 mln euro i szanse zmalały do 0. Strażacy z Szopienic się nie poddają i ciągle wyjeżdżają do pożarów. Cały czas mają nadzieje, że uda się im uzbierać 900 tyś złotych na zakup nowego samochodu ratowniczo gaśniczego.

Pojazd o jaki stara się OSP

*Jednostka nie należy do KSRG z przyczyn proceduralnych, na obszarze gminy mogą być tylko dwie jednostki w KSRG.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.