piątek, 1 lipca

Jest nadzieja!

W niedzielę, 16 lutego AZS Uniwersytet Śląski rozegrał mecz 15 kolejki Futsal Ekstraklasy. Licząc na pierwszą wyjazdową wygraną, halę sportową w Szopienicach odwiedził ligowy beniaminek, Euromaster Chrobry Głogów. Choć drużyna z województwa dolnośląskiego nieco słabiej spisuje się poza własnym terenem, to do starcia z akademikami przystępowała w roli faworyta.

AZS rozpoczął mecz bardzo agresywnie, kilkukrotnie zagrażając bramce gości. Po chwili jednak inicjatywę przejęli goście, którzy konsekwentnie budowali i rozgrywali swoje ataki. Pierwsza bramka padła po stałym fragmencie gry wykonywanym przez gospodarzy. Bezpośrednio po podaniu z autu strzelał Robert Gładczak, a tor jego uderzenia zmienił z najbliższej odległości Kamil Kmiecik. Po wyjściu na prowadzenie akademicy zacieśnili szyki defensywne w oczekiwaniu na kontratak. Kilka minut później jeden z nich przyniósł im drugą bramkę. Dokładne podanie Kmiecika wykorzystał Marcin Krzywka, który nie dał bramkarzowi szans w sytuacji sam na sam. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie, głównie za sprawą świetnie spisującego się bramkarza gospodarzy, Macieja Rozmusa, popisującego się raz za razem udanymi zagraniami.

Po zmianie stron drużyna z Głogowa jeszcze bardziej przyspieszyła tempo swoich akcji. Goście przez kilka minut niemal nie schodzili z połowy AZSu nękając bramkarza coraz groźniejszymi strzałami. Ich szybko napór szybko przyniósł efekt w postaci gola kontaktowego. Bramkę strzelił Łukasz Pieczyński, a chwilę później dołożył kolejną doprowadzając do remisu. W tym momencie do końca meczu zostało nieco ponad 10 minut, a każda z drużyn miała wielką ochotę na zwycięstwo. Gra wyrównała się, a swoje świetne szanse mieli tak jedni, jak i drudzy. Na kilka minut przed końcem Jędrzej Jasiński wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Euromaster potrzebował zaledwie kilkudziesięciu sekund na strzelenie bramki wyrównującej, której autorem został Piotr Pietruszko.

Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się remisem, będącym dla każdego z zespołów stratą punktów zagranie ręką w polu karnym jednego z obrońców gości dało akademikom rzut karny. Do piłki podszedł Kamil Kmiecik i pewnym strzałem pokonał bramkarza gości. Na 50 sekund przed końcem meczu AZS prowadził 4-3. Goście zdecydowali się na wycofanie bramkarza, a jeden z ich strzałów zatrzymał się na poprzeczce. W samej końcówce jednego z rywali bardzo agresywnie zatrzymywał Jędrzej Jasiński, a jego faul został ukarany czerwoną kartką. Pomimo osłabienia AZS zdołał dowieźć do końca jednobramkowe prowadzenie wygrywając tym samym po raz pierwszy od drugiej kolejki rozgrywek.

Do strzelania karnego wytypowany był inny zawodnik, ale czułem się świetnie i bardzo chciałem samemu wykorzystać prezent jaki dali nam rywale – powiedział po meczu strzelec zwycięskiego gola Kamil Kmiecik.

Ufam moim zawodnikom i bardzo cieszę się, że chcą brać na siebie odpowiedzialność w najważniejszych momentach. Myślę, że od kilku spotkań nasza gra może się podobać. Mam nadzieję, że to zwycięstwo doda nam sił i przybliży do utrzymania w Futsal Ekstraklasie – dodał trener AZSu, Witold Zając.

Mecz zakończył się rezultatem 4-3 dzięki któremu akademicy mają na swoim koncie 9 punktów i zachowują nadzieje na utrzymanie w Futsal Ekstraklasie. „Bezpieczne”, będące jedną lokatę wyżej Remedium Pyskowice pokonało na wyjeździe „czerwoną latarnię” ligi, GKS Tychy i ma 7 punktów przewagi nad AZSem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.